Przyszło mi siedzieć samej w małym pokoju.
Pokoju wypełnionym tyloma wspomnieniami.
Jeszcze przed chwilą było tu pełno ludzi, prawie się nie mieściliśmy. Mimo tego ścisku było przyjemnie.
Lubię dni, w których mam z kim pogadać twarzą w twarz, lubię wieczory spędzone w łóżku z książką lub kartką papieru, na którą mogę przelać swoje myśli. Czasem w formie rysunki, czasem jako niesfornie poukładane wyrazy łączące się niekiedy w coś sensownego. Chciałabym, żeby było tak zawsze. Żeby dni zaczynały się i kończyły tak jak lubię. No, ale cóż robić. Skoro świat jest często bezczelny i nie patrzy na to, co czujemy. Ma nas perfidnie w dupie, w którą ciągle nas kopie. Nie wiem czy piszę z sensem, czy bez niego... Nie wiem ile czasu wytrzyma ten blog i nie wiem tego, co chciałabym wiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz